Zaostrzenie zasad raportowania ESG może przynieść firmom większe obciążenia administracyjne i wzrost kosztów — ostrzega liberalny think‑tank Avenir Suisse w najnowszym raporcie. Zdaniem autorów, rozbudowane wymogi i obszerne kwestionariusze uderzyłyby w szerszą grupę przedsiębiorstw i pociągnęły za sobą znaczące wydatki.
Również przedstawiciele małych i średnich firm podchodzą do tematu z ostrożnością. Thomas Schwegler, prezes niewielkiej, międzynarodowej firmy kawowej Tropical Mountains, mówi o mieszanych uczuciach: z jednej strony popiera działania, które realnie poprawią stan środowiska, z drugiej boi się, że jeśli regulacje sprowadzą się głównie do dodatkowej biurokracji, to najmocniej odczują je mniejsze przedsiębiorstwa.
Obecnie w Szwajcarii obowiązek raportowania o zrównoważonym rozwoju dotyczy przede wszystkim spółek notowanych, zatrudniających powyżej 500 osób i osiągających wysoki obrót lub wielkość bilansu, przy czym brakuje jednolitych standardów czy obowiązku kontroli zewnętrznej. Według obliczeń Avenir Suisse, bez tzw. unijnego „Omnibus” rozwiązu, od 2028 roku w zaostrzonym wariancie objęte byłyby także firmy prowadzące duży handel z UE i ich rozbudowane łańcuchy dostaw — co miałoby kosztować gospodarkę około 680 mln franków rocznie.
Gdyby przyjęto poprawkę Omnibus, wymagania objęłyby jedynie największe przedsiębiorstwa (ponad 1 000 pracowników), a szacowane koszty spadłyby do ok. 290 mln franków rocznie. Natomiast pełne dostosowanie szwajcarskich przepisów do standardów UE mogłoby sprawić, że obowiązek raportowania dotyczyłby nawet 2 900 firm, a roczne obciążenia sięgnęłyby do 1,7 mld franków.
Schwegler podkreśla, że jego firma już dziś musi spełniać część wymagań na rynkach eksportowych. Obejmuje to nie tylko sporządzanie raportów, lecz także certyfikacje oraz gromadzenie precyzyjnych danych geograficznych dotyczących działek uprawnych ze względu na przepisy antywylesieniowe. Problem pojawia się, gdy od producentów wymagane są szczegółowe dowody formalne — np. tytuły własności gruntów czy dokładne geo‑dane. Małe gospodarstwa często nie sprostają takim oczekiwaniom, tracąc dostęp do rynku eksportowego, podczas gdy duże podmioty łatwiej przystosują się do nowych reguł.
Również organizacje pozarządowe krytykują samą formę raportowania. Koalicja dla odpowiedzialności korporacyjnej podkreśla, że same raporty nie wystarczą — potrzebne są wiążące zobowiązania, m.in. w zakresie przestrzegania praw człowieka przez koncerny wydobywcze i surowcowe. Przykładowo, zdaniem krytyków, dokumenty firm takich jak Glencore czy Lindt & Sprüngli nie zawsze odzwierciedlają realne praktyki w terenie.
Głos branży reprezentuje Economiesuisse, który popiera propozycję rządu zasadniczo, ale apeluje o elastyczność w stosowaniu przepisów. Erich Herzog z organizacji wskazuje, że raportowanie musi być skoordynowane na poziomie międzynarodowym — pozwalając firmom wybierać standardy adekwatne do ich działalności — by nakłady stały się proporcjonalne do korzyści.
Na koniec Schwegler przyznaje, że krótkoterminowo surowsze wymogi będą dla wielu firm uciążliwe, lecz dopuszcza, że w dłuższej perspektywie przymusowe raportowanie może przynajmniej skłonić niektóre przedsiębiorstwa do realnego przewartościowania praktyk zrównoważonego rozwoju. Debata trwa: czy nowe obowiązki będą impulsem do zmian, czy przede wszystkim źródłem kolejnej biurokracji?
Źródło: 20min.ch
Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z informacjami, wiadomościami, polskimi usługami, ofertami pracy i wydarzeniami w Szwajcarii!
