Rząd federalny w Szwajcarii chce unieważnić zakaz budowy nowych elektrowni jądrowych, przyjęty w 2017 roku. Decyzja ma zapobiec możliwym braków energii zimą. Chodzi głównie o sytuację, gdy kraj nie będzie w stanie pokryć zapotrzebowania bez importu prądu.
Obecna zależność od importu jest duża. Po lecie, w pierwszym tygodniu listopada, Szwecja importowała 194 GWh. Jednocześnie istniejące elektrownie jądrowe zbliżają się do końca swojej żywotności. Beznau 1 i 2 mają zejść z sieci do 2033 roku. To oznacza brak około 6 TWh, czyli blisko 10% obecnej produkcji krajowej. Do 2045 roku planowane jest wyłączenie wszystkich reaktorów, które dziś dają około 30% rocznej produkcji, a zimą nawet do 40%.
Prognozy popytu pokazują mieszane sygnały. Na osobę zużycie może nieco spaść dzięki oszczędnościom i lepszej technologii. Jednak transport i ogrzewanie przechodzą na prąd. Do tego dochodzą nowe odbiorniki, jak centra danych. W sumie zapotrzebowanie może wzrosnąć o 25–40% do 2050 roku. To sprawia, że rząd analizuje trzy opcje: więcej importu, elektrownie gazowe jako tymczasowe rozwiązanie oraz ponowne otwarcie drogi do budowy elektrowni jądrowych.
Każda opcja ma konsekwencje. Import to ryzyko, gdy Europa też potrzebuje prądu. Prawo przyjęte w 2024 roku ogranicza zimowe importy do 5 TWh. Umowa dot. rynku energii z UE nie jest jeszcze ustalona, więc dostęp do importu może być w przyszłości ograniczony. Gaz jest paliwem kopalnym, więc porzucenie go jest sprzeczne z planami odejścia od paliw kopalnych do 2050 roku. Rozwój odnawialnych źródeł wymaga bardzo szybkiego tempa: plan 2050 mówi o zwiększeniu produkcji słonecznej o 680% i wiatrowej o 1250%. Obecne tempo i bariery administracyjne utrudniają osiągnięcie tych celów.
Administracja proponuje rozwiązanie pośrednie. Projekt przewiduje znów możliwość wydawania ramowych pozwoleń na nowe elektrownie jądrowe. To nie oznacza, że od razu ruszy budowa. Ma to pozwolić zachować opcję na przyszłość. Ostateczna decyzja może trafić do referendum. Partie opozycyjne zapowiadają zbiórki podpisów, więc możliwe głosowanie obywateli w 2026 lub 2027 roku.
Co to oznacza dla ludzi? Zimą może być trudniej zapewnić stabilny prąd, jeśli nie powstaną dodatkowe moce. Mogą wzrosnąć koszty energii. Lokalne projekty wiatrowe i wodne napotykają sprzeciw i odwołania, więc opóźnienia są prawdopodobne. Przy braku szybkiego rozwoju OZE i ograniczonych importach, energetyka jądrowa staje się jedną z realnych opcji.
Na koniec krótka przypomnienie prawne. Bundesrat to rząd federalny, który przedstawia propozycje ustaw. Indirect counterproposal (po polsku: propozycja przeciwna pośrednia) to sposób, żeby zmienić prawo bez przyjmowania inicjatywy obywatelskiej w pierwotnej formie. Jeśli partie lub obywatele zbiorą wymagane podpisy, sprawa trafi do referendum i wtedy obywatele zdecydują ostatecznie.
Ta zmiana nie jest decyzją o konkretnych elektrowniach. To otwarcie drogi, jeśli inne rozwiązania nie wystarczą. W najbliższych latach ważne będą tempo rozwoju OZE, negocjacje z UE i decyzje społeczne w referendum.
— Natalia
Źródło: 20min.ch
Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z informacjami, wiadomościami, polskimi usługami, ofertami pracy i wydarzeniami w Szwajcarii!
