Roman Bürgi, narodowy radny z ramienia SVP, proponuje, aby rząd Szwajcarii przekształcił w dochód część nieruchomości wojskowych. Jego postulaty zyskują zarówno zwolenników, jak i krytyków.
Bürgi wskazuje, że szwajcarska armia dysponuje ogromnym portfelem nieruchomości, który obejmuje około 6000 budynków oraz 24000 hektarów ziemi. Wśród tych aktywów znajdują się nie tylko koszary, ale także bunkry, lotniska i miejsca przechowywania sprzętu.
Według przedstawiciela SVP, znacząca część tych obiektów nie jest aktywnie wykorzystywana, co skutkuje ogromnymi kosztami utrzymania, wynoszącymi średnio 445 milionów franków rocznie. Bürgi wzywa rząd federalny do rozważenia sprzedaży niepotrzebnych obiektów, aby oszczędności mogły być skierowane na modernizację kluczowych elementów armii.
Pomysł cieszy się ogólną sympatią wśród polityków zajmujących się bezpieczeństwem, ale pojawiają się również obawy dotyczące pośpiesznych decyzji finansowych. Priska Seiler Graf z SP podkreśla, że szybka sprzedaż aktywów tylko po to, by uzyskać natychmiastowe wpływy, nie jest właściwą strategią, zwłaszcza gdy armia planuje decentralizację logistyki, co może wymagać posiadania nieruchomości.
Andrea Zryd z tej samej partii zauważa, że rząd nie powinien sprzedawać obiektów losowo. Proces sprzedaży musi uwzględniać potrzeby innych instytucji federalnych oraz kantonów, a także publiczne dobro. Balthasar Glättli z Zielonych dodaje, że Armasuisse, agencja zarządzająca majątkiem wojskowym, powinna szybko zidentyfikować nieużywane obiekty, aby ograniczyć wydatki budżetowe.
Opinie są podzielone również wśród innych radnych. Martin Candinas z Mitte wskazuje, że nieruchomości są cennym aktywem armii, które powinno być traktowane z ostrożnością. Przy tym zaznacza, że armia powinna regularnie przygotowywać analizy potrzebnych budynków i terenów.
Heinz Theiler z FDP potwierdza potrzebę starannego przeglądu portfela, jednak ostrzega, że sprzedaż aktywów z powodów finansowych jest niewłaściwą drogą do dalszego rozwoju armii. Zwraca uwagę na problem, że wiele nieruchomości może nie leżeć w odpowiednich strefach, co uniemożliwia ich późniejszą cywilną użyteczność.
Debata dotycząca przyszłości nieruchomości wojskowych pokazuje złożoność tej kwestii, która łączy aspekty finansowe, polityczne i strategiczne. Czy Szwajcaria podejmie kroki w kierunku przekształcenia swojego portfela nieruchomości, a jeśli tak, to w jaki sposób spojrzy na to przez pryzmat długoterminowych potrzeb armii?
Źródło: 20min.ch
Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z informacjami, wiadomościami, polskimi usługami, ofertami pracy i wydarzeniami w Szwajcarii!

Fajny pomysł! Nieruchomości wojskowe tylko się marnują. Sprzedaż? Tak, tak!
Jak można w ogóle myśleć o sprzedaży majątku armii? To absurd! Ci ludzie myślą tylko o oszczędnościach teraz, a nie patrzą, co to może oznaczać w dłuższej perspektywie. Przecież te nieruchomości to nie tylko budynki, ale także strategiczny element bezpieczeństwa kraju. Pośpieszne decyzje prowadzą do chaosu, a potem wszyscy będą lamentować. Wygląda na to, że niektórzy radni tylko patrzą, by szybko zasilić budżet, a o przyszłości armii nie mają pojęcia. Zamiast sprzedawać, lepiej to wszystko przemyśleć i zaplanować, co jest potrzebne. Ludzie, ochłońcie!
No kurde, powiem szczerze, że ten pomysł Bürgiego jest dość kontrowersyjny. Rozumiem, że armia ma sporo nieruchomości, które pewnie się marnują, ale sprzedawanie ich na chybił trafił, żeby załatać budżet? To mi się wydaje nie za mądre, zwłaszcza jak ten cały przegląd potrzeb nie byłby wcześniej zrobiony.
Ja w ogóle się zastanawiam, co się stanie, jak te budynki jednak zaczną być potrzebne. Dobrze, że jakaś część polityków zwraca na to uwagę, bo te decyzje nie mogą być podejmowane na szybko. Szwajcaria to nie Polska, gdzie często popełnia się błędy w biegu. Lepiej niech armia pomyśli dwa razy, zanim coś sprzeda. Od czasów, kiedy byłam w Polsce, za dużo się zmieniło w podejściu do takich spraw. Lepiej trzymać rękę na pulsie.