Politycy, insider trading i wzrost kursu UBS: prawo jest, kontroli brakuje

Politycy, insider trading i wzrost kursu UBS: prawo jest, kontroli brakuje

W Szwajcarii obowiązuje jasny zakaz: parlamentarzyści nie mogą wykorzystywać wiedzy poufnej do handlu na giełdzie. W praktyce jednak luki w kontroli i ochrona immunitetem sprawiają, że takie działania bywają trudne do wykrycia i praktycznie niewykarane.

Przykład z pierwszych stron — kurs akcji UBS od kwietnia urósł o około 72 proc., wyceniając bank na blisko 114 miliardów franków. Jednocześnie w ostatnich tygodniach UBS dawał do zrozumienia, że może przenieść siedzibę do USA, jeśli proponowane przez władze krajowe wymogi kapitałowe będą zbyt surowe. Ta retoryka zdaje się działać: Reuters podał, że minister finansów Karin Keller-Sutter może złagodzić proponowane regulacje po kompromisie zaproponowanym przez czterech parlamentarzystów z obozu centroprawicowego.

To właśnie takie informacje mogą mieć wartość dla inwestorów — i dla osób posiadających dostęp do wewnętrznych ustaleń. Jeśli parlamentarzyści, którzy znają szczegóły negocjacji, kupują lub sprzedają akcje na ich podstawie, wchodzi w grę tzw. insider trading. Prawo stoi po stronie zakazu: art. 142 Finansmarktinfrastrukturgesetz zabrania politykom i osobom zarządzającym handlu z wykorzystaniem poufnych informacji. Problemem pozostaje egzekucja.

W odróżnieniu od USA, gdzie członkowie Kongresu muszą ujawniać transakcje powyżej określonego progu, w Szwajcarii brak jest obowiązku publicznego raportowania takich operacji przez parlamentarzystów. Według prof. Damiana Grafa, specjalisty prawa karnego, dowodzenie insider tradingu jest trudne, a możliwość powołania się na immunitet dodatkowo utrudnia prowadzenie skutecznego postępowania.

„W praktyce musimy ufać, że członkowie parlamentu postępują uczciwie” — mówi Graf, wskazując jednocześnie na liczne przecieki z prac komisji parlamentarnych jako sygnał, że ta wiara bywa nadużywana. Profesor apeluje o wprowadzenie transparentnego rejestru transakcji na wzór amerykański, ale sam przyznaje, że możliwości legislacyjne parlamentu, gdy chodzi o jego własną przejrzystość, są ograniczone.

Temat nie ogranicza się do Szwajcarii. W USA od lat budzi kontrowersje, że niektórzy politycy pomnażają majątki dzięki dostępowi do informacji niedostępnych szerokiej publiczności. Jako symbol takich praktyk często wymieniana jest była przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, której portfolio – według medialnych zestawień – w ostatniej dekadzie rosło znacznie szybciej niż rynek. Z prawej strony politycznego spektrum pojawiają się postulaty całkowitego zakazu handlu akcjami dla prawodawców; zwolennikiem takiego rozwiązania był niedawno Donald Trump, ale z zastrzeżeniem, że ograniczenia nie miałyby objąć prezydenta.

W tle tych dyskusji pojawiają się również problemy związane z rynkiem kryptowalut, gdzie przypadki gwałtownych wzrostów i równie szybkich spadków — często określane jako „rug pulls” — pokazały, jak łatwo osoby z kontrolą nad projektem mogą skorzystać z informacji lub dostępu, podczas gdy drobni inwestorzy ponoszą straty.

Wnioski są proste, choć politycznie trudne: przepisy przeciw insider tradingowi istnieją, ale ich skuteczność zależy od mechanizmów przejrzystości i ścigania. Rosnące obawy opinii publicznej oraz przykłady międzynarodowe skłaniają ekspertów do postulowania reform — od obowiązkowego ujawniania transakcji, po zakazy handlu dla osób sprawujących funkcje publiczne. Czy parlament zdecyduje się na kroki, które ograniczą dostęp do informacji wewnętrznych i przywrócą większe zaufanie obywateli? Na razie pozostaje to otwarte pytanie.

Źródło: 20min.ch

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z informacjami, wiadomościami, polskimi usługami, ofertami pracy i wydarzeniami w Szwajcarii!

Dodaj komentarz

×