Przypadek nadużyć w przedszkolach w Szwajcarii

Przypadek nadużyć w przedszkolach w Szwajcarii

W Szwajcarii wyszły na jaw poważne zarzuty wobec pracownika dwóch placówek opieki nad małymi dziećmi. Prokuratura w Bernie mówi, że podejrzany przyznał się do wielu czynów. Mówi się o co najmniej 15 dzieciach. Najmłodsze miało rok, najstarsze cztery lata.

Sprawa pokazuje kilka problemów w procedurach i prawie. Najpierw krótko fakty. Latem 2022 roku w jednej z placówek w Winterthur rodzic zgłosił możliwy incydent. Policja wtedy przesłuchała osobę podejrzaną i dziecko. Śledztwo w tamtym czasie nie doprowadziło do aktu oskarżenia. Nie przeprowadzono też przeszukania mieszkania ani sprzętu elektronicznego.

Później, w lutym 2024 roku, policja w Bernie znalazła podczas przeszukania 800 zdjęć i filmów. Wśród nich były nagrania, które mogą pokazywać przemoc wobec dzieci w przedszkolach w Winterthur i Bernie. W Winterthur może być aż siedmioro poszkodowanych. To odkrycie skłoniło do ponownych pytań o to, dlaczego wcześniej nie zrobiono przeszukania.

Trzeba też wytłumaczyć kilka pojęć prawnych. “Domniemanie niewinności” znaczy, że osoba jest niewinna, dopóki sąd tego nie udowodni. “Przeszukanie” to wejście policji do domu lub sprawdzenie komputera. Policja może to zrobić, gdy istnieje wystarczający początkowy zarzut. Prawnik mówi, że przy poważnych przestępstwach, jak nadużycia wobec dzieci, takie działania bywają stosowane.

Rodzice często nie wiedzieli, czy ich dzieci zostały dotknięte tymi wydarzeniami. To powoduje dużą niepewność i stres. Placówka w Bernie twierdzi, że pytała telefonicznie dawną pracę i nie otrzymała sygnałów alarmowych. Z kolei prawo zabrania ujawniania toczących się dochodzeń. To utrudnia pracodawcom dzielenie się wszystkimi informacjami.

Istnieją także luki systemowe. W Szwecji i innych krajach nauczyciele mają rejestry, jeśli im odebrano prawo do pracy z dziećmi. W przypadku personelu przedszkolnego takiego ogólnokrajowego rejestru przez długi czas nie było. Niektórzy domagają się jego wprowadzenia, by szybciej wyłapywać osoby niebezpieczne. Inni zwracają uwagę na obawy dotyczące prywatności i ryzyko fałszywych oskarżeń.

Jakie są możliwe konsekwencje tej sprawy? Po pierwsze, może dojść do zmian w procedurach zatrudniania i sprawdzania referencji. Po drugie, organy mogą częściej stosować przeszukania przy pierwszych sygnałach. Po trzecie, może wzrosnąć presja na stworzenie rejestru osób wykluczonych z pracy z dziećmi. Każda z tych zmian ma swoje zalety i wady. Rejestr może pomóc chronić dzieci, ale jednocześnie może krzywdzić osoby niewinne, jeśli system będzie niedoskonały.

Co można zrobić teraz na poziomie praktycznym? Placówki mogą zwiększyć obserwację i mieć jaśniej opisane procedury zgłaszania. Pomóc mogą też otwarte przestrzenie i lepsze warunki zatrudnienia, by pracownicy nie byli często sami z dziećmi. Długofalowo konieczne będą inwestycje w szkolenia i płace, żeby było więcej pracowników w przedszkolach.

Rodzice mają prawo do informacji, ale prawo procesowe też chroni śledztwa. Warto, by placówki jasno informowały o tym, jakie kroki podejmują dla bezpieczeństwa dzieci. To daje poczucie bezpieczeństwa i zmniejsza niepewność.

Podsumowując: sprawa z Berno i Winterthur ujawnia braki w systemie ochrony dzieci. Pokazuje też, że prawo i praktyka czasami się mijają. Teraz możliwe są zmiany w procedurach i większe kontrole. One mają poprawić bezpieczeństwo, ale wymagają też przemyślanych rozwiązań, które nie zaszkodzą niewinnym osobom.

— Natalia

Źródło: 20min.ch

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z informacjami, wiadomościami, polskimi usługami, ofertami pracy i wydarzeniami w Szwajcarii!

Dodaj komentarz

×