Polacy Szwajcaria
Polacy SzwajcariaNatalia & Paweł
Środowisko i Ekologia

Topnienie lodowców zwiększa zagrożenie w Alpach

1 września 20262 min czytania

UdostępnijSkopiowano!
Topnienie lodowców zwiększa zagrożenie w Alpach

W Nepalu wielka sturzflut (fala błotno-kamienna) zmiotła wsie i przeszła prawie 170 kilometrów w dół doliny. Eksperci mówią, że przyczyną był nie tylko upadek lodowca. Najpierw odłamał się olbrzymi blok skalny. Na nim była jęzor lodowcowy, który został wciągnięty w masę osuwiska. Ta mieszanka skały, lodu, ziemi i wody poruszała się bardzo szybko i zabierała po drodze coraz więcej materiału.

W Szwajcarii procesy są podobne, ale zwykle dzieją się na mniejszą skalę. Alpy są niższe niż Himalaje i doliny krótsze, więc ekstremalne zdarzenia rzadziej obejmują setki kilometrów. Mimo to obserwujemy już wzrost zagrożeń. Topniejące lodowce zostawiają po sobie luźne skały i nowe jeziora. Gdy spadnie dużo deszczu, to luźne materiały mogą zmienić się w murgänge i gwałtowne powodzie.

Najważniejsze liczby są proste. W Nepalu fala przemierzyła prawie 170 km. Masa skalna była oceniana jako 10–40 razy większa niż przy ostatnim wydarzeniu w Blatten. W Szwajcarii mieliśmy w ostatnich latach zdarzenia takie jak Bondo i Blatten, które pokazały skalę zagrożeń w naszych górach.

Co to oznacza dla ludzi tu, w Szwajcarii? Przede wszystkim więcej miejsc z podwyższonym ryzykiem w górach. Tam, gdzie mamy domy, drogi lub tory blisko stoków, może pojawić się większe niebezpieczeństwo. Skutki zależą też od tego, jak dużo pieniędzy i planów obronnych mamy w danym regionie. Gminy i kantony używają map zagrożeń, żeby planować budowę i chronić ludzi.

Mapy zagrożeń to proste rysunki, które pokazują, gdzie może spaść kamień, popłynąć lawina błotna lub zalać woda. Urzędnicy używają ich przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Jeśli teren jest oznaczony jako niebezpieczny, wtedy budowa może być ograniczona lub potrzebne będą dodatkowe zabezpieczenia. W praktyce oznacza to, że niektóre domy lub drogi trzeba będzie przesunąć albo wzmocnić.

Szwajcaria ma kilka ważnych przewag. Kraj jest gęsto zaludniony i niewielki, więc łatwiej tu monitorować góry. Jest też więcej pieniędzy i systemów pomiarowych niż w odległych rejonach Nepalu. To daje nam więcej „oczu i uszu” w terenie i szybsze ostrzeganie. Jednak najtrudniejsze są odległe, strome tereny wysokogórskie. Tam dojazd i badanie zmian są trudne i kosztowne.

Na przyszłość scenariusze są jasne. Jeśli temperatura będzie dalej rosnąć, na koniec wieku wiele lodowców może zniknąć. To doprowadzi do większej liczby nowych jezior, więcej luźnego materiału na stokach i większego rozmiaru niektórych osuwisk. Do tego dochodzą częstsze i gwałtowniejsze opady. Wszystko razem oznacza wyższe ryzyko dla dolin i zabudowań.

Co robić teraz? Trzeba włączać prognozy klimatyczne do kartowania zagrożeń i planów przestrzennych. Konieczne są też inwestycje w monitoring, systemy wczesnego ostrzegania oraz plany ewakuacyjne. Lokalne władze powinny informować mieszkańców prosto i jasno. To pomaga ludziom czuć się bezpieczniej i wiedzieć, co robić przy zagrożeniu.

Podsumowując: mechanika zdarzeń w Nepalu może się powtórzyć także w Alpach, ale zwykle w mniejszej skali. Mamy narzędzia i środki, aby lepiej chronić ludzi. Trzeba jednak działać szybciej i planować z myślą o zmianie klimatu.

— Natalia



Źródło: 20min.ch

Bądź na bieżąco — Szwajcarski Tydzień

Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.

Czy ten artykuł był pomocny?

Komentarze

Zobacz również