Do 2033 roku Szwajcarii zabraknie dziesiątek tysięcy osób
2 listopada 20264 min czytaniaRedakcja Polacy Szwajcaria

Do 2033 roku Szwajcarii może brakować dziesiątek tysięcy osób potrzebnych w opiece. Najgorszy scenariusz przewiduje ponad 30 tysięcy brakujących nowych pracowników po ukończeniu szkoły wyższej zawodowej albo wyższej szkoły zawodowej oraz do 20 tysięcy kolejnych pracowników po ukończeniu nauki zawodu. Już dziś obciążenie tego sektora pokazuje historia 55-letniej opiekunki pracującej we wschodniej Szwajcarii.
Pełny etat tylko na papierze
Ionela-Catalina Rosu pracuje w opiece od ponad 28 lat, a w Szwajcarii mieszka od prawie dwunastu. Obecnie jest zatrudniona na pełny etat w domu opieki we wschodniej części kraju. W praktyce pracuje dłużej, bo do grafiku dochodzą nadgodziny.
Najwięcej dodatkowych godzin pojawia się wtedy, gdy ktoś z zespołu choruje albo jest na urlopie. Wtedy tydzień pracy szybko się wydłuża.
Poranna opieka wymaga często pracy dwóch osób. Pacjentów leżących trzeba obracać i myć, a część z nich waży od 80 do 100 kilogramów. Z powodu braków kadrowych Rosu często wykonuje te czynności sama albo czeka, aż koleżanka znajdzie czas na pomoc.
W poprzednim miejscu pracy presja czasu była jeszcze większa. Na jednego pacjenta przypadało 20 minut, po czym trzeba było przejść do następnego. W obecnej placówce tempo jest spokojniejsze, ale zmęczenie nadal wynika z liczby godzin i braków w zespole.
Rosu często śpi tylko cztery albo pięć godzin, a na poranną zmianę musi przyjechać już o czwartej rano. Przy śniegu i oblodzeniu droga do pracy staje się dodatkowym zagrożeniem. Przemęczenie utrudnia jej później utrzymanie pełnej koncentracji i sprawności aż do wieczora.
Przemoc i odejścia z zawodu
Obciążenie ma także wymiar psychiczny. Na początku pracy w Szwajcarii Rosu spotykała się z agresją i obraźliwymi zachowaniami pacjentów. W poprzednim miejscu pracy jeden z pacjentów dotykał wszystkich osób z personelu, kobiet i mężczyzn. Kierownictwo wiedziało o sytuacji, lecz nie podjęło działań zapewniających pracownikom ochronę. W placówce nie było też pomocy psychologicznej.
Braki kadrowe dotykają również osób zarządzających. Przeciążone kierownictwo odkłada problemy, atmosfera w zespołach się pogarsza, a odejścia pracowników dodatkowo zwiększają obciążenie tych, którzy zostają. To błędne koło, bo rotacja pracowników nie maleje.
Dane szwajcarskiego obserwatorium zdrowia pokazują, jak szybko sektor traci ludzi. Bezpośrednio po ukończeniu nauki w zawodach związanych ze zdrowiem pracuje od 51 do 60 procent absolwentów. W wieku 40 lat w tej branży pozostaje już tylko 22 procent osób z tej grupy.
Na zapotrzebowanie wpływa kilka procesów naraz. Szwajcarskie społeczeństwo się starzeje, więc rośnie liczba osób potrzebujących opieki. Część absolwentów w ogóle nie rozpoczyna pracy w ochronie zdrowia, a inni odchodzą po kilku latach. W tym samym czasie wiele doświadczonych pracowników zbliża się do emerytury.
Szkolenia nie pokrywają potrzeb
Szwajcaria intensywnie kształci nowych pracowników opieki, lecz tempo nadal może okazać się zbyt wolne. Według prognoz w 2033 roku zabraknie kilkudziesięciu tysięcy osób, zależnie od przyjętego scenariusza.
Największa luka dotyczy osób z dyplomem szkoły wyższej zawodowej albo wyższej szkoły zawodowej. W części scenariuszy liczba nowych pracowników pokryje mniej niż połowę zapotrzebowania. W najgorszym wariancie zabraknie ponad 30 tysięcy takich osób. Dodatkowo sektor może potrzebować do 20 tysięcy pracowników po ukończeniu nauki zawodu.
Już teraz około jedna trzecia nowych pracowników pochodzi z zagranicy. Taki model jest jednak kruchy, ponieważ wiele innych państw również zmaga się z brakami w opiece. Rekrutowanie za granicą może więc uzupełniać zespoły, ale samo nie rozwiąże problemu.
Rosu rozumie, dlaczego wiele osób odchodzi z zawodu. Sama często zastanawia się, czy praca jest tego wysiłku warta, ale za każdym razem dochodzi do wniosku, że tak. Traktuje opiekę jako pracę, którą chciała wykonywać od dawna, bo chce pomagać innym.
Dlatego angażuje się w działalność związku zawodowego Unia oraz w strajk pracowników opieki. Chodzi jej przede wszystkim o lepszą równowagę między pracą a życiem prywatnym dla całego sektora, a nie wyłącznie o własne warunki zatrudnienia.
Jej zdaniem promocja zawodów w ochronie zdrowia często pokazuje opiekunów jako zawsze uśmiechnięte anioły. Tymczasem codzienność obejmuje krew, wymioty, łzy, kał i pot. Osoby rozpoczynające naukę powinny znać tę stronę pracy i mieć świadomość, że trzeba naprawdę chcieć pomagać innym.
Mimo częstych myśli o odejściu Rosu podpisała umowę na nową pracę w opiece. Nowe miejsce będzie położone bliżej, więc dojazdy zajmą jej mniej czasu. Jednocześnie stara się uznać w Szwajcarii dyplom zdobyty w Rumunii. Do zakończenia procedury brakuje jej jeszcze certyfikatu językowego, a nowa przełożona obiecała pomoc w jego zdobyciu.
Brakuje mi w tym rachunku konkretu dotyczącego tego, jak placówki mają zatrzymać ludzi, którzy już dziś pracują ponad siły. Same szkolenia zwiększą liczbę absolwentów, lecz nie skrócą zmian ani nie usuną przemocy z codziennej pracy. Ten problem wymaga rozwiązania po stronie organizacji pracy, zanim prognozy na 2033 rok staną się codziennością.
- Paweł
Źródło: blick.ch
Bądź na bieżąco: Szwajcarski Tydzień
Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.




