Parlament ma własną KI do tekstów i prywatnych dokumentów
22 września 20262 min czytania

Parlament w Szwajcarii wprowadził własne narzędzie oparte na sztucznej inteligencji. Aplikacja nazywa się PIA, co skrótem oznacza „Parlamenti Intelligentia Artificialis”. Narzędzie jest dostępne tylko dla członków obu izb parlamentu.
Główny cel to ochrona wrażliwych danych. Wprowadzane do PIA dokumenty nie są używane do trenowania zewnętrznych modeli. Dane są przechowywane przez Swisscom w Szwajcarii. Według służb parlamentarnych to ma zapewnić bezpieczeństwo i suwerenność danych.
PIA potrafi kilka rzeczy. Może analizować dokumenty i robić ich streszczenia. Może też proponować gotowe teksty do wniesienia jako „Vorstoss” - po polsku: wniosek lub motion. W praktyce parlamentarnej taki tekst zawiera tytuł, wniosek i krótkie uzasadnienie.
Koszt pilotażu wynosi maksymalnie 150 000 franków szwajcarskich. Kwota ta ma być pokryta z już istniejącego budżetu IT służb parlamentarnych. Wszystko zależy od intensywności użycia narzędzia.
Parlamentarzyści, którzy testowali PIA, mówią o różnych korzyściach. Narzędzie oszczędza czas. Pomaga znaleźć obszary, gdzie prawo można zmienić. Przykład: polityk prosi „Verschärfe die Strafprozessordnung” - czyli „zaostrzyć kodeks postępowania karnego”. PIA wymienia możliwe miejsca zmian, np. rozszerzenie uprawnień śledczych lub szybsze postępowania. Potem można poprosić: „Sformułuj wniosek o przyspieszenie procedur” i dostać gotowy tekst.
Są też wątpliwości. Niektórzy politycy obawiają się, że ludzie przyjmą gotowe odpowiedzi bez sprawdzenia. Inni nie widzą potrzeby dodatkowego, kosztownego systemu. Jeden z posłów podkreślił, że wyborcy wybierają ludzi, którzy myślą sami i biorą odpowiedzialność za swoje decyzje.
Ważna kwestia to odpowiedzialność. Nawet gdy PIA wygeneruje tekst, to użytkownik musi za niego odpowiadać. To znaczy: polityk musi sprawdzić treść, poprawić ją i podpisać własnym nazwiskiem. W prawie to ważne. Maszyna nie może zastąpić ludzkiego osądu.
Możliwe scenariusze zmian w pracy parlamentu są różne. Narzędzie może przyspieszyć przygotowanie dokumentów i zmniejszyć ilość pracy biurowej. To może uwolnić czas na spotkania z wyborcami. Z drugiej strony trzeba zadbać o to, by procedury kontroli jakości pozostały i by nikt nie polegał wyłącznie na automacie.
Administracja parlamentarna zapowiada szkolenia i wsparcie techniczne. W czasie sesji dostępni są eksperci, którzy pomagają w obsłudze PIA. To może ułatwić korzystanie osobom, które nie znają technologii.
Na koniec warto przypomnieć kilka prostych faktów: PIA jest pilotażem, koszt może wynieść do 150 000 CHF, dane trzyma Swisscom w Szwajcarii, a parlamentarzyści sami odpowiadają za efekty użycia systemu. Za kilka lat zobaczymy, jak narzędzie wpłynie na pracę parlamentu i na relacje z obywatelami.
— Natalia
Źródło: 20min.ch
Bądź na bieżąco — Szwajcarski Tydzień
Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.



