Polacy Szwajcaria
Polacy SzwajcariaNatalia & Paweł
ForumPraca
Szkoła i rodzina

W Szwajcarii rodzice spierają się o zdjęcia szkolne

20 października 20262 min czytania

UdostępnijSkopiowano!
W Szwajcarii rodzice spierają się o zdjęcia szkolne

Rodzice przerabiają podglądowe zdjęcia szkolne za pomocą sztucznej inteligencji, zamiast kupować fotografie. W opisanej sprawie chodziło o rachunki na 20 lub 30 franków, ale możliwe są działania windykacyjne, wezwania prawne, a także roszczenia związane z prawami autorskimi.

Podglądowe zdjęcia są udostępniane z nałożonym znakiem wodnym. Część rodziców usuwa go przy pomocy narzędzi sztucznej inteligencji, a następnie korzysta z fotografii bez zapłaty. Jeden z czytelników opisał, że kupił trzy zdjęcia za 27 franków, a pozostałe uzyskał po obróbce przez sztuczną inteligencję.

Inni rodzice tłumaczą takie zachowanie wysokimi cenami. W jednym z komentarzy pojawiła się informacja, że cały zestaw kosztował wcześniej 25 franków, zanim fotograf zmienił sposób rozliczania zdjęć. W dyskusji pojawiają się jednak także osoby, które uznają ceny za przesadzone, ale oddzielają krytykę cennika od bezpłatnego używania zdjęć.

Prywatne użycie ma wyraźne granice

Prawnik z Zurychu wskazuje, że samo usunięcie znaku wodnego z podglądu nie jest objęte ogólnym zakazem. Rodzice mogą jednak korzystać z tak przygotowanych zdjęć wyłącznie prywatnie.

Za prywatne uznaje się użycie w rodzinie oraz udostępnianie blisko związanym osobom, na przykład znajomym i dziadkom. Publikacja na portalach społecznościowych albo przesyłanie fotografii do grup komunikatorów wykraczających poza ten krąg oznacza wyjście poza prywatne korzystanie ze zdjęć.

W takiej sytuacji fotograf może podjąć działania przeciwko rodzicom, którzy naruszyli obowiązki wynikające z umowy. Dotyczy to także sytuacji, w której rodzic zaakceptował warunki podczas pobierania podglądowych fotografii. Takie warunki mogą przewidywać karę umowną za wykorzystanie zdjęć w sposób inny niż uzgodniony.

Publikacja na Instagramie ujawniła sprawę

Prawnik opisał przypadek fotografki, która na zlecenie szkoły rozliczała zdjęcia bezpośrednio z rodzicami. Chodziło o niewielkie kwoty, zwykle 20 albo 30 franków. Część rodziców nie zapłaciła rachunków, a później okazało się, że korzystała z podglądowych zdjęć przerobionych przez sztuczną inteligencję.

Sprawa wyszła na jaw po publikacji fotografii na Instagramie. Fotografka nie zdecydowała jeszcze, co dalej zrobi. W grę wchodzi dochodzenie zapłaty od rodziców, którzy nie uregulowali rachunków, oraz wysłanie wezwań prawnych osobom, które opublikowały podglądowe zdjęcia.

Przy naruszeniu praw autorskich fotograf może także domagać się odszkodowania albo złożyć wniosek o ściganie. Prawnik nie wskazuje jednej, z góry ustalonej grzywny. Dochodzenie roszczeń bywa jednak dla fotografów czasochłonne, zwłaszcza gdy spór dotyczy niewielkiej kwoty.

Znaczenie mogą mieć również warunki zaakceptowane podczas pobierania podglądu. Nawet prywatne korzystanie ze zdjęcia może być oceniane razem z warunkami umowy zawartej z dostawcą fotografii.

Spór wpływa także na samych fotografów. Doradzana fotografka zastanawia się, czy nadal przyjmować takie zlecenia. Prawnik uważa, że coraz więcej fotografów może przestać wykonywać zdjęcia szkolne. To wymagający rodzaj pracy, nawet gdy rodzice płacą za fotografie zgodnie z ustaleniami. Przy małych kwotach działania prawne są dla fotografów szczególnie uciążliwe.

Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że niska cena daje prawo do użycia zdjęcia bez zapłaty. Jednocześnie spór pokazuje, że przy podglądach trzeba czytać warunki korzystania, bo kilka franków może uruchomić znacznie większy problem prawny.

- Paweł



Źródło: 20min.ch

Bądź na bieżąco — Szwajcarski Tydzień

Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.

Czy ten artykuł był pomocny?

Komentarze

Zobacz również