Polacy Szwajcaria
Polacy SzwajcariaNatalia & Paweł
ForumPraca
Społeczeństwo

W Szwajcarii kot kosztuje schronisko 30 franków dziennie

6 listopada 20264 min czytaniaRedakcja Polacy Szwajcaria

Udostępnij
W Szwajcarii kot kosztuje schronisko 30 franków dziennie

Opieka nad jednym kotem w szwajcarskim schronisku kosztuje około 30 franków dziennie. Gdy właściciel umrze bez jasnych instrukcji dotyczących zwierzęcia, kot może przez wiele miesięcy czekać na decyzję spadkową i blokować miejsce dla innych zwierząt.

Tak stało się z dwoma perskimi kocurami, którzy trafili do schroniska Pfötli w Winkel w kantonie Zurych. Ich imiona, Willy i Billy, są fikcyjne. Około trzy tygodnie wcześniej przywiózł je tam zespół ratujący zwierzęta po śmierci właściciela.

Po zmarłej osobie nie zostały informacje o dalszym losie kotów. Nie było też wiadomo, czy miała bezpośrednich spadkobierców. Willy i Billy ukrywały się za materiałami na drapaku, prawie nie jadły i nie odzywały się.

Koty przestały jeść ze stresu

Przez pierwsze dwa tygodnie pracownicy schroniska próbowali różnych sposobów. Kotom podawano suchą i mokrą karmę, surowe mięso oraz sam sos mięsny. Żaden z tych produktów nie pobudził ich apetytu.

W końcu opiekunowie musieli podawać im papkę bezpośrednio do pyszczków. U kotów dłuższe niejedzenie może szybko stać się zagrożeniem życia.

Schronisko nie zna wieku zwierząt. Nie ma też informacji o alergiach, chorobach ani szczepieniach.

Spadek decyduje o losie zwierzęcia

W Szwajcarii zwierzęta nie są prawnie traktowane jak zwykłe rzeczy. W prawie spadkowym należą jednak do majątku zmarłej osoby. Dopóki nie zostanie ustalone, czy są spadkobiercy i komu formalnie przypadają koty, zwierzęta pozostają bez właściciela.

To ogranicza możliwości schroniska. Placówka może zlecić badanie weterynaryjne tylko w nagłym przypadku. Nie może też samodzielnie przekazać kotów nowej rodzinie ani podjąć decyzji o ich dalszym losie.

Sprawę wyjaśnia urząd zajmujący się spadkami. Takie postępowanie może trwać miesiącami, szczególnie gdy między spadkobiercami pojawi się spór. Przez ten czas koty pozostają w schronisku i nie mogą zostać przekazane do adopcji.

Długi pobyt oznacza także konkretne koszty. Średniej wielkości pies kosztuje schronisko prawie 40 franków dziennie, kot około 30 franków, a małe zwierzę, na przykład chomik albo świnka morska, około 10 franków. Zgodnie z prawem rachunek powinien zostać pokryty z majątku pozostawionego przez zmarłą osobę.

Odzyskanie pieniędzy bywa jednak trudne. Spadkobiercy, którzy nie mieli więzi ze zwierzęciem, często nie czują się za nie odpowiedzialni. Gdy wszyscy odrzucą spadek, rozpoczyna się postępowanie upadłościowe. W najgorszym wariancie schronisko może zostać z nieopłaconymi kosztami.

Nie każde zwierzę trafia do schroniska w dobrym stanie

W schronisku Pfötli każdego roku pojawiają się trzy lub cztery zwierzęta z niejasną sytuacją spadkową. Podobne przypadki opisują także inne placówki.

Zdarza się, że zwierzę trafia do schroniska dopiero po kilku dniach spędzonych samotnie w mieszkaniu. W tym czasie może nie mieć dostępu do jedzenia ani wody, bo nikt nie wie jeszcze o śmierci właściciela. Policja sprowadza takie zwierzęta między innymi podczas opróżniania mieszkań. Czasem robi to zespół ratujący zwierzęta.

Część zwierząt szybko przyzwyczaja się do nowego otoczenia. Inne są wyraźnie straumatyzowane.

Bez zgody nie ma adopcji

Aby schronisko mogło przekazać zwierzę nowej rodzinie, właściciel albo po jego śmierci spadkobiercy muszą oficjalnie z niego zrezygnować. Potrzebne jest pisemne oświadczenie.

Zwykle spadkobiercy podpisują taki dokument. Zdarzały się jednak przypadki, w których nie chcieli zwierzęcia, a mimo to odmawiali podpisu. Wtedy pies albo kot pozostawał w schronisku bez możliwości adopcji.

W jednej ze spraw spadkobierca chciał odebrać zdrowego psa tylko po to, aby go uśpić. Schronisko uratowało zwierzę dzięki pomocy prawnej i znalazło dla niego nowy dom.

Placówki zajmujące się zwierzętami zalecają przygotowanie testamentu z jasnym wskazaniem osoby, która przejmie opiekę nad zwierzęciem. Jako rozwiązanie wskazywane jest także zapisanie zwierzęcia konkretnej osobie w formie zapisu testamentowego. Taki zapis jest rozliczany niezależnie od reszty spadku, co może skrócić oczekiwanie.

Pomocny może być również awaryjny dokument. Jeden egzemplarz można mieć przy sobie, a drugi zostawić w mieszkaniu. Powinien wskazywać osobę, którą należy powiadomić po wypadku albo śmierci właściciela, oraz osobę, która przejmie zwierzę.

W przypadku Willy'ego i Billy'ego dalszy los pozostaje niepewny. Jeżeli nie znajdą się spadkobiercy, koty przejdą na rzecz wspólnoty publicznej, a później najpewniej zostaną pod opieką schroniska. Po około trzech tygodniach pobytu zaczęły powoli oswajać się z nowym miejscem. Opiekunowie mają nadzieję, że z czasem przestaną się chować i zaczną odpoczywać na hamakach, jak kot w sąsiedniej klatce.

Brakuje mi w tym rachunku jasnej informacji, jak szybko urząd spadkowy może uwolnić zwierzę od takiego zawieszenia. To właśnie ten czas decyduje o kosztach, stanie zdrowia i szansach na nowy dom, dlatego sam potraktowałbym testament oraz awaryjny dokument jako jeden pakiet, a nie dwa osobne zadania.

- Paweł



Źródło: blick.ch

Bądź na bieżąco: Szwajcarski Tydzień

Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.

Czy ten artykuł był pomocny?

Komentarze

Zobacz również