Kraj, w którym żołnierze trzymają karabiny w szafie obok swetrów. I jest bezpiecznie.
21 sierpnia 20262 min czytania

🇨🇭 To odcinek naszej serii „Cotygodniowa ciekawostka o Szwajcarii” — co tydzień jedna rzecz, która brzmi jak mit, a jest najprawdziwszą prawdą.
Gdyby ktoś Ci powiedział, że w kraju z jednym z najniższych wskaźników przestępczości w Europie setki tysięcy ludzi trzymają w domu wojskowe karabiny — uwierzyłbyś? Witaj w Szwajcarii.
Armia, która mieszka w domu
Szwajcaria ma armię milicyjną. To znaczy: zawodowych żołnierzy jest garstka, a kręgosłupem wojska są zwykli obywatele, którzy po szkoleniu wracają do pracy, rodziny i… zabierają ze sobą służbowy karabin. SIG 550 stoi potem w szafie, w piwnicy albo na pawlaczu — do następnych ćwiczeń.
Logika jest prosta i bardzo szwajcarska: skoro armia ma być gotowa w kilka godzin, żołnierz musi mieć sprzęt pod ręką. Przez dziesięciolecia do karabinu dostawało się nawet zapieczętowaną puszkę amunicji na czarną godzinę. Tego akurat już nie ma — od 2007 roku amunicja została w magazynach wojskowych.
Strzelanie jako sport narodowy
To nie koniec ciekawostek. Strzelectwo jest w Szwajcarii czymś pomiędzy sportem narodowym a piknikiem rodzinnym. Co roku odbywa się Feldschiessen — największe zawody strzeleckie świata, na które przychodzi ponad 100 tysięcy osób. A w Zurychu od XVII wieku organizuje się Knabenschiessen: zawody strzeleckie dla… nastolatków. Z dniem wolnym od szkoły.
Widok pasażera z karabinem przewieszonym przez ramię w pociągu SBB w drodze na strzelnicę? Dla Szwajcarów — nuda. Dla świeżo przybyłych Polaków — zdjęcie, które natychmiast leci na rodzinną grupę WhatsApp.
Jak to możliwe, że to działa?
Broni w szwajcarskich domach są ponad 2 miliony, a mimo to przestępczość z jej użyciem należy do najniższych na świecie. Socjologowie tłumaczą to kulturą: broń kojarzy się tu ze służbą i sportem, nie z obroną przed sąsiadem. Do tego dochodzą surowe zasady — nosić broń po mieście ot tak nie można, a na zakup cywilny trzeba mieć pozwolenie.
Po zakończeniu służby żołnierz może zresztą wykupić swój karabin na pamiątkę — przerobiony i zarejestrowany.
Widzieliście kiedyś żołnierza z karabinem w pociągu albo na rowerze? Podzielcie się w komentarzach swoją miną, gdy zobaczyliście to pierwszy raz. I podeślijcie znajomym w Polsce — niech też nie dowierzają.
Bądź na bieżąco — Szwajcarski Tydzień
Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.



