Oferta noclegu w Zermatt wzbudziła podejrzenia
20 października 20262 min czytania

Oferta noclegu w Zermatt za 189 euro za noc miała pomieścić dziewięć osób podczas przełomu roku. Kobieta szukająca miejsca dla grupy szybko odkryła jednak, że opis mieszkania zawierał informacje niemożliwe do spełnienia.
W połowie października opublikowała na Facebooku ogłoszenie w dwóch grupach. Szukała noclegu w górach na okres sylwestrowo-noworoczny. W odpowiedzi mężczyzna zaproponował jej mieszkanie w Zermatt o powierzchni 155 metrów kwadratowych, z prywatną sauną, garażem i dwoma miejscami parkingowymi przed budynkiem.
Cena wynosiła 189 euro za noc, razem z kosztami dodatkowymi i sprzątaniem końcowym. Do tego dochodziła kaucja w wysokości 250 euro. Waluta od razu wzbudziła podejrzenia, ponieważ oferta dotyczyła noclegu w Szwajcarii, a kwoty podano w euro.
Parking zdradził, że oferta się nie zgadza
Największy problem dotyczył parkingu. Zermatt od dziesięcioleci jest miejscowością bez ruchu samochodowego.
Kobieta zapytała o dwa miejsca parkingowe wskazane w ogłoszeniu. Mężczyzna odpowiedział, że zakaz dotyczy tylko turystów, a przy prywatnym wynajmie samochód można zostawić w miejscowości. Po zwróceniu mu uwagi na zasady obowiązujące w Zermatt utrzymywał, że właściciel albo jego znajomi mogą korzystać z wyjątku.
Przewodnicząca gminy wyjaśniła, że prywatne osoby nie dostają specjalnych zezwoleń na wjazd do Zermatt. Dotyczy to zarówno mieszkańców, jak i gości. Do miejsca zakwaterowania nie można więc dojechać samochodem, a poza parkingami dla gminnych pojazdów elektrycznych nie ma tam kolejnych miejsc postojowych, tym bardziej związanych z mieszkaniem wakacyjnym.
Zdjęcia pojawiały się przy innych domach
W sprawie szczegółów oraz umowy mężczyzna odesłał kobietę do swojego partnera biznesowego. Numer telefonu tej osoby zaczynał się od niemieckiego kierunkowego, co pasowało do użycia euro w ogłoszeniu.
Kobieta otrzymała umowę najmu i zdjęcia mieszkania. Link do rzekomo oficjalnego ogłoszenia prowadził jednak donikąd. Wyszukiwanie obrazem pokazało, że te same fotografie reklamowały domy wakacyjne w innych miejscach, między innymi w Belgii.
Centrum porad magazynu „Beobachter” potwierdza, że wykorzystywanie cudzych zdjęć w ofertach najmu zdarza się regularnie. Wyszukiwanie obrazem pozwala sprawdzić, czy fotografie nie zostały skopiowane z innych ogłoszeń. Pomocne może być także obejrzenie adresu w Mapach Google albo w usłudze Street View.
Po kontakcie redakcji z partnerem biznesowym mężczyzna zaprzeczył, że zna mężczyznę z Facebooka i posiada mieszkanie w Zermatt. Twierdził również, że nigdy nie kontaktował się z kobietą. Zapis rozmów na WhatsAppie wskazywał jednak na coś innego. Kilka minut po rozmowie z redakcją mężczyzna napisał do niej, żeby poszukała innego mieszkania.
Kluczowe jest dla mnie to, że podejrzane sygnały pojawiły się jeszcze przed wpłatą pieniędzy. Przy kolejnej rezerwacji noclegu sprawdzę zdjęcia w wyszukiwarce obrazem i porównam opis z mapą, zanim potraktuję atrakcyjną cenę jako okazję.
- Paweł
Źródło: blick.ch
Bądź na bieżąco — Szwajcarski Tydzień
Raz w tygodniu najważniejsze wiadomości, wydarzenia i oferty pracy dla Polaków w Szwajcarii. Za darmo, bez spamu.
Komentarze
Zobacz również
Oszustwa i ostrzeżenia20.10.2026
Oszuści podszywają się pod urząd i obiecują zwrot w Genewie
Czytaj więcej →
Oszustwa i ostrzeżenia19.10.2026
Fałszywi policjanci wyłudzili w Vaud 7 mln franków
Czytaj więcej →
Oszustwa i ostrzeżenia18.10.2026
